piątek, 8 maja 2015

"Lot sowy" (rec. 98)


Tytuł: Lot sowy
Tytuł oryginału: Owlflight
Seria: Lot sowy (tom 1)
Autorzy: Mercedes Lackey, Larry Dixon
Tłumaczenie: Katarzyna Krawczyk
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 358
Data wydania: 2015











Mercedes Lackey jest amerykańską pisarką, autorką cyklu fantasy Kroniki Valdemaru, do którego należy trylogia rozpoczynająca się Lotem sowy. Pozostałe dwa tomy to Owlsight i Owlknight. Larry Dixon to mąż Mercedes Lackey. Razem z nią stworzył trylogie o Wojnach Magów oraz o Sowim Magu. Dixon zajmuje się również tworzeniem grafik fantasy. 



Darian jest sierotą, którego mieszkańcy wioski zmusili do stażu u czarodzieja, Justyna. Rodzice chłopaka byli myśliwymi, którzy w Lesie Pelagirskim łapali stwory zmienione przez magiczne burze i sprzedawali ich skóry. Mieszkańcy wioski nigdy nie obdarzali ich szacunkiem - po ich śmierci Darian stał się wyrzutkiem. Nienawidzi magii, choć wszyscy wokół mówią mu, że ma talent. Często ucieka do lasu, gdzie może w samotności przeżywać swoją żałobę.

Pewnego dnia jego wioskę najeżdżają barbarzyńcy. Darian ucieka do lasu. Tam przed brutalnymi najeźdźcami ratuje go Sokoli Brat. Jeden z ludzi, których wszyscy się obawiali, o których krążyły legendy...



Najpierw przeczytałam wielki napis na odwrocie książki. "Chłopiec, który nie ma nic, sięga po moc, żeby zmienić świat". Uśmiech natychmiast zszedł mi z twarzy.

Niestety, chyba jestem już za stara na takie książki. Totalnie nieodpowiedzialny, niedojrzały główny bohater, który myśli tylko o tym, jaki jest biedny, jak mieszkańcy wioski go skrzywdzili, jak ich wszystkich nie znosi. Bardzo przeciętna fabuła, dialogi strasznie sztuczne, świat nie jest tak niezwykły i intrygujący jak ten, w którym chciałam się znaleźć, otwierając tę książkę. Lot sowy jest zdecydowanie skierowany do młodszych czytelników. Ja chyba mogę oczekiwać czegoś innego.

Niesamowicie irytował mnie styl, jakim napisana jest ta książka. Nijaki, sztuczny, zbyt prosty. Dialogi były puste. Nie znalazłam ani jednego zdania, które było naturalne, które mogłabym usłyszeć na ulicy.
Po jakimś czasie po prostu nie chciałam czytać tej książki. Męczyło mnie to.

Magia została w tej książce zepchnięta gdzieś w otchłań zapomnienia. Sokoli Bracia czasami jej używali, lecz Darian nie sięgnął po moc, by zmienić świat. Tak naprawdę nie robił prawie nic poza ciągłym marudzeniem, denerwowaniem się i płakaniem. Tak, stracił rodziców. Tak, stracił ludzi, których znał przez całe życie. Ale irytowało mnie, że wspominał o tym w każdym zdaniu. Ta książka to tylko ciągła złość głównego bohatera na otaczający go świat.

Podsumowując, ta powieść... po prostu mi się nie spodobała. Męczyło mnie czytanie jej, akcja początkowo mnie nudziła, bohaterowie denerwowali, a styl pisania po prostu dołował. Nie chcę już do niej wracać. Po prostu nie polecam.

Ocena: 3/10.

Serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka za możliwość przeczytania tej powieści!


*

Trzy słowa na koniec. Wybaczcie, że czekaliście na tę recenzję niemal miesiąc. Tak jak wspominałam powyżej, dzięki tej książce straciłam zapał do czytania. Jednak zaraz po skończeniu jej sięgnęłam po Alex i na nowo odkryłam radość z czytania! Recenzja już wkrótce ;)

niedziela, 12 kwietnia 2015

"Kroniki Amberu t. 1" (rec. 97)


Tytuł: Kroniki Amberu t. (1-5)
Tytuł oryginału: Nine Princes in Amber, The Guns of Avalon, The Sign of the Unicorn, The Hand of Oberon, The Courts of Chaos
Seria: Kroniki Amberu
Autor: Roger Zelazny
Tłumaczenie: Blanka Kwiecińska-Kuczborska, Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 640
Data wydania: 2 lutego 2015







"Nikt nie kradnie książek, oprócz przyjaciół"

Roger Zelazny, znany również jako Harrison Denmark, był amerykańskim pisarzem fantasy i science fiction. Został oznaczony nagrodą Nebula trzykrotnie, a nagrodą Hugo sześciokrotnie. Napisał 150 opowiadań oraz 50 powieści. Kroniki Amberu to seria zawierająca dziesięć tomów.

"Popełniasz błąd, Eryku, uważając się za kogoś niezbędnego. Cmentarze są pełne ludzi niezastąpionych"

Corwin zapomniał, kim jest, skąd pochodzi, jaką niesie za sobą przeszłość. Gdy budzi się w szpitalu, nie pamięta niczego. Nie wie, że spędził na Ziemi wiele stuleci nieświadom swego pochodzenia. Wie tylko, że ktoś próbował go zabić.
Corwin dąży do odzyskania pamięci, ukrywając, że tak naprawdę nie wie, kim jest. Zwraca się do swojego rodzeństwa, a jego brat Random proponuje, że zabierze go do miejsca, które pozwoli mu przypomnieć sobie przeszłość - Rebmy. Tam Corwin uświadamia sobie, że jest prawowitym następcą tronu Amberu - jednego z dwóch prawdziwych światów, których nie można zniekształcić. Ojciec Corwina, król Oberon, zniknął i zostawił tron pusty. Jego dzieci zaczynają walkę o władzę.



Dziewięciu książąt Amberu. Karabiny Avalonu. Znak Jednorożca. Ręka Oberona. Dworce Chaosu.
Pięć tomów niesamowitych historii świata pełnego wojny, nieufności i mroku. Niezapomniane krainy i stwory, intrygi, nienawiść między rodzeństwem. Wszystko dokładnie zaplanowane, spomiędzy wszystkich ran i skaleczeń wydziera się smutny lub szczęśliwy los tego, kto je otrzymał. Pełno tu śmierci, jadu i klątw, ale może już nie chodzi tylko o chęć zawładnięcia tronem, Amberem i wszystkim, czym rządzi? Kto jest tu dobry, kto zły? Komu masz zaufać, gdy nie wiesz, który z nich jest tym, który wbił ci nóż w plecy?

Jeżeli mam oceniać całość, to Kroniki Amberu są kawałkiem bardzo dobrej fantastyki. Jeżeli mam oceniać poszczególne części, to niektóre były przeciętne, niektóre wprost fantastyczne. Rodzeństwo Corwina to niezłe łobuzy, nigdy nie wiadomo, kim tak naprawdę są, kogo kryją za swoimi maskami. Polubiłam chyba tych najpodlejszych, najbardziej szalonych, najbardziej nieprzewidywalnych. Mam nadzieję, że spotkam ich w kolejnych tomach.

Zelazny po prostu opowiada, dokładnie opisuje wszystkie przemiany w Cieniu, każdy krajobraz, każdą najdrobniejszą zmianę. Światy, które stworzył, są piękne, ale i niebezpieczne, kolorowe, dziwne, niezbadane. Historia Corwina w światach takich jak Avalon czy Lorraine jest ciekawa, ale to chyba właśnie w Amberze rozgrywa się prawdziwa, właściwa opowieść. Dworce Chaosu są światem, który spośród wszystkich egzotycznych krain chyba najbardziej zapadł mi w pamięć. Część, w której je poznałam - Dworce Chaosu - są moją ulubioną książką z tej serii.

Kroniki Amberu to naprawdę niesamowita seria, która inspirowała takich autorów jak George R. R. Martin czy Neil Gaiman. Czysta fantastyka, wspaniała przygoda, niebezpieczna gra o tron, intrygi, kłamstwa, trwający od zawsze konflikt między rodzeństwem, ukryci wrogowie... Ja dałam się w ciągnąć!

Ocena: 7/10.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka!