Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Illuminatio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Illuminatio. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 października 2014

Recenzja "Ziemi szamanów".


Tytuł: Ziemia szamanów
Tytuł oryginału: -
Seria: -
Autor: Wojciech Grzelak
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 320
Data wydania: 18 marca 2014











"Widzisz, tacy naprawdę jesteśmy. My, ludzie. Dotykamy najgłębszych otchłani planety, najdalszych zakątków wszechświata, najodleglejszych zdarzeń. Odczuwamy je tak, jak liście brzozy odczuwają śmierć w zimnym ostrzu topora przyłożonym do białego pnia. Ale nic z tego nie rozumiemy. Rzadko tylko, jak gwiazda w nieprzeniknionej kurtynie nieba, rozbłyśnie w naszym umyśle iskierka przeczucia - czasem tylko raz w życiu, czasem wcale - i zaraz zgaśnie..."

Wojciech Grzelak jest pisarzem, podróżnikiem, wykładowcą na Uniwersytecie w Gornoałtajsku. Przez wiele lat podróżował po Azji i mieszkał na Syberii. Jest uhonorowanym nagrodą Senatu RP autorem reportaży ałtajskich, artykułów, opowiadań i książek.


Syberia. Groźna, nieodgadniona, surowa, tajemnicza, piękna.
Ta niezwykła kraina zapiera dech w piersiach, fascynuje swoją dzikością, niedostępnością i nieosiągalnością. Jest jednym z niewielu miejsc, które nie zostały do końca odkryte. Kiedyś koszmar tysiącu zsyłanych tam nieszczęśników, w tym Polaków, których niszczyło to miejsce, pozbawiało wolności, dobytków i najbliższych. Teraz miejsce, które wciąż zadziwia odwiedzających ją podróżników.
Syberia kryje w sobie niesamowite tajemnice i postacie, niewyjaśnione zjawiska, stare legendy i zagadki zasypane pod białym puchem. Autor zabierze cię w podróż przez śnieżną krainę, usłyszysz o horrorze w pskowskim lesie, starożytnych kurhanach, ujrzysz widma i błędne ogniki, dowiesz się, czym jest mongolski robak śmierci, co niesie ze sobą czarna tęcza i czym zajmowali się szamani, którzy kiedyś zamieszkiwali Syberię.

"Twój wzrok jest ułomny, a twoje poznanie - zmącone. A jeśli jest jeszcze inna droga do zrozumienia? Możesz na nią wkroczyć, zwracając się w głąb siebie, bo sam jesteś kluczem do zrozumienia wszystkiego, w czym uczestniczysz"

Syberia zawsze fascynowała i oczarowywała mnie swoją naturą, swoim klimatem. Niezwykłe opowieści szeptane przez wiatr, niewytłumaczalne zjawiska, przypadki ludzi, którzy doświadczyli czegoś, czego sami nie są w stanie nazwać - to wszystko inspiruje mnie, intryguje i zaciekawia. Od dziecka interesowałam się magią, niezwykłymi historiami i spotykanymi przez niektórych istotami, które postanowiły namieszać trochę w życiu zwykłych śmiertelników, pokazując się na chwilę. Syberia jest magicznym, baśniowym, pięknym, ale niebezpiecznym miejscem, które dzięki tej książce miałam okazję poznać dokładniej i na które mogłam spojrzeć pod innym kątem. Jej historia jest pełna zagadek i tajemnic, których jeszcze nie udało się rozwikłać.

Podoba mi się język, jakim operuje autor. Nie jest zbyt prosty ani zbyt skomplikowany - swobodny. Bardzo przyjemnie czytało mi się tę powieść. Niektóre rozdziały tej powieści poświęcone są jednak tematom, o których autor nie powinien się tak rozwodzić. Dla mnie były one nużące, wręcz nudne. Czasami moje myśli odbiegały od powieści i nie miałam pojęcia, o czym czytam.

Ziemia szamanów wzbudziła we mnie tęsknotę za niedostępnymi mroźnymi krainami, o których zawsze marzyłam. Ta książka jest idealna dla osób, które interesują się niezwykłymi legendami czy zjawiskami. Wydarzenia i historie w niej zawarte są mniej lub bardziej wiarygodne. Tylko od nas zależy, czy w nie uwierzymy. I może dlatego Syberia jest dla niektórych tak wielkim znakiem zapytania.

Ocena: 6/10.

Dziękuję wydawnictwu Illuminatio za możliwość przeczytania tej książki!

poniedziałek, 15 września 2014

Recenzja "Wampirów - samych o sobie".


Tytuł: Wampiry - same o sobie
Tytuł oryginału: Vampires In Their Own Words
Seria: -
Autor: Michelle Belanger
Tłumaczenie: Maciej Lorenc
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 308
Data wydania: 25 października 2010










"Serce jest symbolem miłości i życia i było uważane za źródło siły napędzającej ludzkie ciało, a także miejsce, w którym znajdują się myśli i emocje człowieka. Krew krąży w naszych żyłach, wypełnia ciała, napędza serca i podtrzymuje nasze istnienia. Jeśli stracimy dużą jej ilość - umrzemy. Krew jest zatem także śmiercią"

Michelle Belanger jest wampirem psychicznym. Jest założycielką oraz przywódczynią Domu Kheperu, jednej z wspólnot wampirycznych. Napisała bestseller Kodeks wampira psychicznego. Czasami pojawiała się w filmach dokumentalnych, jej głos można było usłyszeć w radiu, jej prace można było przeczytać w różnych książkach i czasopismach.

"Doceńcie myśli. Myśli są subtelne. Są szybkie. Mogą wyrazić dużo więcej niż słowa [...] Jestem przekonany, że to właśnie z naszych najskrytszych myśli w niekontrolowany sposób wypływają nasza życzliwość, współczucie, gniew i wszelkie inne cechy, które czynią z nas ludzi"

Wampir. Gdy usłyszymy to słowo, przed oczami staje nam blada, ubrana na czarno elegancka postać o mądrych, starych oczach, spiczastych kłach i chronioną przed promieniami słonecznymi twarzą.
Jednak wizerunek ten jest nieprawdziwy. Dzisiejsze wampiry wyglądają tak samo jak inni, nie wyróżniają się niczym niezwykłym. Czasem nawet nie wiedzą, kim są. Dzielą się na dwa rodzaje - psychiczne i sangwiniczne. Pierwsze potrzebują energii, którą mogą pobrać od innych. Drugie łakną krwi.
Michelle Belanger ukazuje nam owe prawdziwe oblicze wampirów. Opowiada o tym, jak sama dowiedziała się kim jest, jak powoli oswajała się z pojęciami, które stanowiły część jej nowego życia. Potem przekazuje pałeczkę osobom, które również mają dużo wspólnego z wampiryzmem. Wampiry - same o sobie to zbiór wypowiedzi osób, które chcą w pewien sposób wyjaśnić nam, kim są wampiry, czym się zajmują i czy istnieje podobieństwo między nimi a przerażającymi bohaterami horrorów.

"Ziemia jest piękna, a kiedy patrzysz na jej mieszkańców, możesz uchwycić w sobie jej błysk, otoczony ciemnością przestrzeni"

Powiem szczerze - książką byłam zafascynowana od samego początku. Interesował mnie sposób myślenia osób, które uważają się za wampiry, intrygowało mnie, dlaczego potrzebują krwi i w jaki sposób radzą sobie ze swoją naturą. Trochę irytowało mnie to, że większość książki poruszała cały czas te same tematy (jak żyją dzisiejsze wampiry, czym się zajmują itp.), ale przyznam, że przybliżyła mi ona postać współczesnego wampira.

Powieść ta jest zbiorem wypowiedzi różnych ludzi, którzy zajmują się wampiryzmem bądź są z nim w pewien sposób związani. Każdy z nich opowiada nam swoją historię, opowiada o swoich przyzwyczajeniach, upodobaniach. Każdy z nich ma odmienne zdanie na temat swojej natury - niektórzy uwielbiają pić krew, czasami robiąc to nie tylko z pragnienia, a dlatego, że po prostu to lubią. Inni są zmuszeni pogodzić się ze swoją osobą i żyć robiąc to, co robią. Przyznam, że z dużo większym zainteresowaniem czytałam o opiniach wampirów na temat ich samych niż o np. odpowiednim dla nich ubiorze.

Ostatni rozdział intrygował mnie chyba najbardziej. Zwłaszcza wzmianki o krwi, o jej znaczeniu i cenie. Pamiętam, że po przeczytaniu fragmentu, którego zamieściłam na początku recenzji, ciągle przechodziły mnie dreszcze.

Wampiry - same o sobie mogę polecić osobom, które interesują się wampiryzmem bądź, tak jak ja, są zaciekawione historiami i przemyśleniami ludzi, którzy nazywają siebie wampirami. Wiem, że ta pozycja nie trafi do każdego, nie radzę też podchodzić do niej z myślą, że współczesne wampiry są zdesperowanymi szpanerami lub osobami chorymi psychicznie. Jeśli podejdziecie do tej książki swobodnie, jeśli nie nastawicie się na to, że jej słowa są wymysłami, może się wam spodobać.

Ocena: 6/10.

Za możliwość przeczytania "Wampirów..." dziękuję wydawnictwu Illuminatio!

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Recenzja "Hipnozy dla początkujących".


Tytuł: Hipnoza dla początkujących
Tytuł oryginału: Hypnosis for Beginners: Reach New Level of Awareness & Achievement
Seria: Dla początkujących
Autor: William W. Hewitt
Tłumaczenie: Zuzanna Kaszkur
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 272
Data wydania: (rok wydania) 2014









"Ludzie zwykle sprzeciwiają się wszystkiemu, czego nie rozumieją"


William W. Hewitt. Poświęcił ponad trzydzieści lat na pisanie (w jego dorobku kilka książek i innych publikacji), pracę jako astrolog oraz redaktor dla branży informatycznej, przemysłu jądrowego, produkcji i górnictwa, choć zajmował się też hipnozą. Był członkiem Narodowego Stowarzyszenia Pisarzy. Po przejściu na emeryturę zwiedzał świat wraz z kochającą żoną. Zmarł w 2001 roku.


Pewnie każdy z nas w dzieciństwie oglądał kreskówki czy bajki, w których hipnotyzerzy o szalonych oczach machali zegarkiem przed twarzą zasypiających powoli ludzi, którzy przybyli na pokaz magii. Potem hipnotyzerzy liczyli do trzech i pstrykali palcami, a ludzie pod wpływem hipnozy zaczynali zachowywać się jak kurczaki czy psy.
W rzeczywistości hipnoza wygląda trochę inaczej. Zazwyczaj służy do pomagania ludziom, daje im siłę do radzenia sobie z rzeczami, które stanowią dla nich przeszkodę. Hipnozę można stosować również jako pewnego rodzaju lekarstwo na ból lub stres. Będąc pod wpływem hipnozy można również spróbować cofnąć się do poprzednich wcieleń, odnaleźć dawnego siebie czy osoby, które są dla nas ważne w obecnym życiu.
Hipnoza dla początkujących może pomóc osobom, które chcą zgłębić tajemnicę wnikania w głąb swojej świadomości. Przede wszystkim tłumaczy, czym są tak naprawdę hipnoza i autohipnoza, wyjaśnia niektóre pojęcia z nimi związane i ofiaruje czytelnikowi techniki, dzięki którym można zacząć swoją przygodę z hipnozą.



Może zacznę od tego, że spodobał mi się sposób, jakim autor opowiada, opisuje. Pisarz nawiązuje kontakt z czytelnikiem. Wkłada w pisanie część siebie, dzięki czemu poradnik ma duszę. Chce dzielić się z innymi swoimi przeżyciami i doświadczeniami, chce pomóc czytelnikowi i dba, by czytelnik hipnotyzując kogoś, nie wyrządził mu krzywdy. Sądzę, że William W. Hewitt napisał tę książkę z chęci dawania innym radości, nie z chęci zarobku czy sławy.

Cała książka jest podzielona na kilkanaście rozdziałów. W niektórych jest mowa o celach i wartościach płynących z hipnozy, w innych o przejściu do swoich poprzednich wcieleń, w następnych zamieszczony jest sam tekst, który służy do przeprowadzenia hipnozy. Jest tam absolutnie wszystko, czego powinniśmy się nauczyć, zabierając się za hipnozę.

Sama hipnotyzowałam już jedną osobę i myślę, że to dość trudne i trochę nużące, ale na swój sposób przyjemne. Cieszy mnie myśl, że poprzez hipnozę będę mogła komuś pomóc uporać się z jakimś problemem. Ja nie doświadczyłam jeszcze tego stanu, ale chyba za niedługo zabiorę się za autohipnozę i dowiem się, czy naprawdę istnieje sposób, bym mogła ulepszyć swoje życie i przeżyć chwile z poprzednich żyć.

Zainteresowanym tematem serdecznie polecam, bo książka jest naprawdę ciekawa, prosta w odbiorze i, co najważniejsze, pomocna. Mam nadzieję, że was zaciekawiłam.

Ocena: 6/10.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu ILLUMINATIO!


***

Czekających na recenzję "Poradnika pozytywnego myślenia" przepraszam, że czekacie już tak długo, ale kiedy zaczynałam coś pisać o tej książce, dłonie nieruchomiały. Brak weny już za mną, recenzja się pisze i możecie się jej spodziewać w najbliższym czasie ;)

niedziela, 2 lutego 2014

Recenzja "Świadomego śnienia dla początkujących"


Tytuł: Świadome śnienie dla początkujących
Tytuł oryginału: Lucid dreaming for beginners
Seria: -
Autor: Mark McElroy
Tłumaczenie: Maciej Lorenc
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 288
Data wydania: (rok wydania) 2013









"Czy wiesz, że masz wpływ na swoje sny i możesz sprawić, że będziesz śnić świadomie?"

Mark McElroy jest amerykańskim pisarzem z dorobkiem ośmiu powieści. Do jego najsłynniejszych należą: Świadome śnienie dla początkujących, The Absolute Beginner's Guide to Tarot oraz Putting the Tarot to Work. Jego największą pasją jest tarot. Mieszka w Mississippi wraz ze swoim partnerem i dwoma kotami.

"Jeżeli nie robisz w snach wszystkiego, czego zapragniesz, po co w ogóle śnić?"

Czym jest sen? Chaotyczną kombinacją nieznajomych postaci, niezwykłych miejsc? Drugim życiem? Wędrówką po zakamarkach naszej świadomości? Wizją największych lęków, obaw? Naszym odbiciem? Możliwością odkrycia pojęcia wolności, gdy robisz co chcesz, kiedy chcesz, gdzie chcesz, a twoim jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia?
Wyobraź sobie, że tworzysz własny świat. Robisz to, o czym zawsze marzyłeś. Spotykasz zmarłą osobę, człowieka, w którym miałeś oparcie, któremu mogłeś zaufać, choć już go tutaj nie ma. Wzbijasz się w powietrze niczym ptak, odnajdujesz swoje poprzednie wcielenie, zmieniasz kształt, rozmiar. Natrafiasz na ulubionego bohatera powieści, rozmawiasz z nim jak ze starym przyjacielem.
Śnisz świadomie. Odzyskujesz kontrolę nad swoim snem. Twoje marzenia stają się prawdziwe. Znajdujesz się we własnym świecie, który istnieje jedynie w twojej głowie, we własnej rzeczywistości, we własnym czasie. Ty kontrolujesz to, co ma się wydarzyć.
Dzięki świadomemu śnieniu odnajdziesz to, co ukryte w zakamarkach twojej duszy. Zrozumiesz siebie, rozwiążesz problemy codziennego życia.
Wystarczy tylko zasnąć.

"Zamiast biernie poddawać się temu, co sprawia nam we śnie przyjemność lub wywołuje w nas przerażenie, śniący świadomie robią to, co chcą robić; widzą to, co chcą widzieć i doświadczają tego, czego chcą doświadczyć. W świecie, w którym się znajdują, są praktycznie rzecz biorąc bogami"

Temat świadomych snów interesuje mnie od bardzo dawna. Zawsze chciałam tworzyć, kontrolować własny świat, robić coś, czego nie będę się bać, nie będę bać się konsekwencji tego kroku czy jego przykrych skutków, będę mogła zmienić swoje życie, powiedzieć coś, czego nigdy nie ujawniłam i zobaczyć reakcję innych, by potem cofnąć czas. Zawsze chciałam powrócić do chwili, w której musiałam podjąć trudną decyzję i wybrać tę drugą opcję. Zobaczyć swoje życie po obraniu zupełnie innego kierunku.
Jednak zawsze poddawałam się nawiedzającym mnie wizjom, nie przejmowałam kontroli, robiłam to, do czego zmuszała mnie historia snu, nie mogłam przerwać nawet najgorszego koszmaru.
Cieszę się, że trafiłam na tę książkę. Że dzięki niej co jakiś czas mogę oderwać się od dziwnych bądź przerażających wizji, by stworzyć świat, którym kieruję.

Nie lubię poradników, nie czytuję ich. Jednak ten, napisany wyjątkowo łatwym, prostym językiem, dał mi wiele przyjemności. Miło spędziłam przy nim czas, choć autor, opowiadając nieraz o rzeczach pozbawionych w zupełności sensu, bardzo mnie irytował. Poruszał tematy, które nie były potrzebne. Tłumaczył, jak powinien wyglądać dziennik snów, co nie jest nawet zabawne. Wystarczy przecież zwykły zeszyt! Nikt nie będzie przecież chodził po najróżniejszych sklepach w poszukiwaniu specjalnego dziennika, dzięki któremu pisanie o zapamiętanych obrazach stanie się łatwiejsze...

Świadome śnienie dla początkujących to interesujący poradnik pozwalający odkryć nasze pragnienia i zbudować świat, w którym nasze możliwości są nieograniczone. Natrafimy w nim nie tylko na liczne wskazówki, ale i na fascynujące historie i niesamowite opowieści śniących świadomie. Odkryjemy znaczenie naszych snów, znajdziemy plusy świadomego śnienia oraz zdamy sobie sprawę, jakie znaczenie ma, tak naprawdę, zdrowy, długi sen i jak mało czasu na niego poświęcamy.
Świadome śnienie dla początkujących mobilizuje i pomaga w osiągnięciu upragnionego celu. Wystarczy zastosować się do kilku prostych reguł, a staniecie się jednymi z niewielu, którzy ożywiają swoje marzenia. Tak jak ja.

Wystarczy tylko zasnąć.

Ocena: 6/10.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Czytam literaturę amerykańską".

wtorek, 28 stycznia 2014

Recenzja "Misji na czterech łapach".


Tytuł: Misja na czterech łapach. Powieść dla ludzi
Tytuł oryginału: A dog's purpose
Seria: -
Autor: W. Bruce Cameron
Tłumaczenie: Kamil Stachowicz
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 304
Data wydania: (rok wydania) 2012











"Nie ma złych psów, Bobby, są tylko źli ludzie. Psy po prostu chcą miłości. Choć czasami w środku załamują się. I nic nie może im pomóc"


W. Bruce Cameron to pięćdziesięcioczteroletni amerykański pisarz, autor siedmiu powieści, w tym bestsellerowej książki Jak wytrzymać z nastolatką, do której wykupiono prawa do ekranizacji. Kolejnym znanym utworem Camerona była Misja na czterech łapach, utrzymująca się przez dziewiętnaście tygodni na listach bestsellerów, do której zainspirowało autora spotkanie pewnego psa, w którym odnalazł swoją przyjaciółkę sprzed lat - suczkę Cammie.

"Doszedłem do wniosku, że świat jest bardziej złożony niż myślałem. [...] Zdarzały się ważniejsze rzeczy, które mogły zmienić wszystko - były to wydarzenia kontrolowane przez ludzi"

Toby urodził się w lesie, z dala od ludzi, wychowywał się pod ochroną bezdomnej, zdziczałej matki i w towarzystwie trzech innych szczeniaków - Szybkiego, Siostry oraz Głodomora. Żył w wiecznym zimnie, głodzie. Do czasu, gdy trafił do schroniska dla bezdomnych psów, gdzie poznał pierwszego człowieka, któremu oddał serce - Seniorę. Dobrą, choć biedną staruszkę, która nie ma pieniędzy na utrzymanie kilkunastu zwierząt. Toby musi zostać uśpiony.
Po smutnym i krótkim życiu pies ponownie przychodzi na świat. Budzi się u boku nowej mamy jako uroczy, złotowłosy szczeniak. Pamięta jednak swoje poprzednie życie, dawną mamę i Seniorę. Trafia w ręce mężczyzny, który zostawia go w gorącym samochodzie. Przed śmiercią ratuje go pewna kobieta, która zanosi szczeniaka do domu, do Ethana, ośmioletniego dziecka, którego staje się najlepszym przyjacielem, Baileyem.
Pod koniec życia do Baileya dociera, czym jest prawdziwa miłość. Przypomina sobie każdy moment spędzony z chłopcem, każdą chwilę, w której z nim był. Gdy nadchodzi jego ostatnia minuta, widzi twarz Ethana, słyszy jego głos i jest pewny, że spełnił swoją misję, jaką było uszczęśliwienie chłopca.
Jednak znowu przychodzi on na świat. Wciąż ma nowych właścicieli, których kocha. Lecz nadal pamięta człowieka, który uczynił go najszczęśliwszym.
Jaką misję ma do spełnienia Bailey? Czy uda mu się po raz kolejny zobaczyć przyjaciela i odkryć, w jakim celu przybył na świat?

"Dlaczego znów byłem szczeniakiem? Dlaczego prześladowało mnie przeczucie, że jako pies miałem coś do zrobienia?"

Misja na czterech łapach wydawała mi się banalną, prostą historią, o której każdy słyszał, każdy przeżywał ją swoim, jak i cudzym życiem.
Ale nie.
Rzadko spotykam historię, która wyciska łzy, które spadają, spadają na ziemię, a ja nie uznaję tego za słabość. Kiedy uświadamiam sobie, jak przyjaźń może być piękna, jak bezgranicznie można kochać, jak można się poświęcić dla kogoś, kogo kochamy.
Książki, po których przeczytaniu siedzę w bezruchu i płaczę, są tak piękne, tak nadzwyczajne, tak delikatne. Historia, którą opowiadają, jest tak poruszająca, tak uczuciowa. Jest w niej tyle emocji, tyle prawdy.

Bailey, przeżywając kolejne życia, doświadcza niezwykłej miłości, jak i bezwzględnego okrucieństwa. Spotyka wrażliwych oraz brutalnych ludzi. Gdy dowiedziałam się, jak był traktowany, zdałam sobie sprawę, że jest to normalnością. Krótkie łańcuchy, brak jedzenia, przemoc - to skutki zapomnienia bądź źródło chorej rozrywki. To coś, na co inni nie zwracają uwagi. To coś, na co ludzie pozwalają. A pozwalają cierpieć niewinnym istotom, które pragną jedynie miłości. Miłości, na którą zasługują, choć nikt nigdy im jej nie okazał.

Autor posługuje się prostym językiem. Przedstawia otaczający świat oczami Baileya. Dowiadujemy się, jak postrzega on świat, jakimi uczuciami obdarza ludzi, jak, po wędrówce po kilku różnych miejscach, u boku zupełnie innych osób, powoli zaczyna rozumieć sens swego istnienia. Dzięki urzekającej naiwności Baileya możemy spojrzeć na nas pod innym kątem. Na nasze zwyczaje, zachowania, przyzwyczajenia. Na to, w jaki sposób okazujemy uczucia i jak ten sposób jest niedoskonały.

Podsumowując, Misja na czterech łapach to piękna historia, powieść, jak wskazuje sam tytuł, dla ludzi, wrażliwych ludzi. To wędrówka wyjątkowo mądrego, kochającego psa w poszukiwaniu ukochanego przyjaciela, którego musiał opuścić. To sprawiająca, że będziesz na przemian śmiał się i płakał poruszająca opowieść niosąca ze sobą wielkie przesłanie.

Ocena: 7/10.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Czytam literaturę amerykańską".

poniedziałek, 25 listopada 2013

Recenzja książki "Życie: podręcznik sztuki przetrwania".


Tytuł: Życie: podręcznik sztuki przetrwania
Tytuł oryginalnału: -
Seria: -
Autor: Łukasz Miszewski
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 136
Data wydania: 14 września 2012









"Bóg. Jest. Albo go nie ma. Jak jest naprawdę, paradoksalnie wie tylko Bóg"


Łukasz Miszewski to dziennikarz, a Życie: podręcznik sztuki przetrwania to jego pierwsza powieść. Gra na skrzypcach, choć jego prawdziwą pasją jest piłka nożna: pisze dla portalu zczuba.pl, na którym udowadnia, że ten sport jest jednym z największych dóbr, jakie otrzymał człowiek. Jest uzależniony od internetu - gdy zostaje odcięty od internetu, jego serce krwawi. 

"II wojna światowa. [...] Niemcy ponownie próbowali sprawić, by słowo 'Niemcystało się synonimem słowa 'wszędzie'"


Czy choć raz mieliście wrażenie, że rasa ludzka wymiera? Że śmiech, radość i szczęście powoli znikają, wszystkie kolory chowają się pod betonem? Że powoli zapominamy, że jesteśmy ludźmi, myślącymi istotami skłonnymi do uczuć? Że poza ciągłą pracą, nieustanną gonitwą, gniewem i złością jest coś jeszcze? Może śmiech, piękny, czysty dźwięk rozświetlający najciemniejsze ludzkiej duszy?
Nikt nie ma czasu na to, by się śmiać. By pozwolić na to, aby mięśnie się rozluźniły, a całą wściekłość odesłać w niepamięć. Większość z nas zapomina o radości, o cieszeniu się z życia, najpiękniejszego daru, jakiego otrzymaliśmy.
Istnieją jednak osoby, miejsca, a nawet rzeczy, które nam o tym przypominają. Jedna z nich to książka Życie: podręcznik sztuki przetrwania, niezwykły leksykon przepełniony humorem i hasłami, o których, choć zapewne każdy z nas słyszał o nich chociaż raz, nie wiemy za wiele. Dzięki niej każdy z nas może się dowiedzieć, jakie naprawdę są morświny, czemu należy się obawiać sprzedawców kwiatów i ile słów wypowiedział Arnold Schwarzenegger w pierwszej części kultowego Terminatora. Może się dowiedzieć, jak przetrwać w tym smutnym, szarym świecie.

"Wojna stuletnia. Jak łatwo się domyślić, trwała dokładnie 116 lat"


Życie: podręcznik sztuki przetrwania to z pewnością książka niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju. Takiej dawki humoru nie znajdziecie w żadnej innej powieści. Rzadko zdarza się, bym, czytając książkę, wybuchnęła głośnym śmiechem. Czasami zdarzają się żarty pisane na siłę, jakby autor próbował za wszelką cenę stworzyć kolejny dowcip. Jednak minusy bledną, gdy trafi się żart genialny, taki, który mogłabym rozpowiedzieć wszystkim dookoła - podzielić się tym zabawnym leksykonem, który trzymam w rękach.

Warto również zwrócić uwagę na ciekawe ilustracje dzieła Barbary Konczarek.Wszystkie są miłe dla oka, ubarwiają dodatkowo wnętrze książki. Rysunki są zabawne... po prostu świetne. Nie wiem, czy sama potrafiłabym coś takiego namalować. I okładka jest genialna. Przykłuwa wzrok, bawi, interesuje. Nie mogę się na nią napatrzeć!

Styl Miszewskiego jest prosty, przyjemny, łatwy w odbiorze. Książkę czyta się bardzo szybko, miło spędza się przy niej czas.
Sama nie wiem, do kogo skierowana jest ta książka. Do dorosłych, dzieci? Chyba... powstała dla wszystkich. Dla wszystkich, których życie obdarzyło poczuciem humoru. Powstała dla tych, którzy chcieliby po prostu umilić sobie zimowy wieczór, którzy chcieliby wsadzić głowę w poduszkę, wziąć do ręki kubek ciepłej herbaty, ciekawą książkę i sprawić, by listopadowe wieczory stały się trochę jaśniejsze.

Życie: podręcznik sztuki przetrwania to ciekawa książka, niezbyt wymagająca, która umili wam jeden, dwa chłodne wieczory. Ta książka daje naprawdę dużo radości, jest miłym wspomnieniem. Mnie bardzo się spodobała. Mam nadzieję, że i wy odnajdziecie w niej trochę magii i dacie się zaczarować stylowi Miszewskiego oraz ilustracjom Konczarek. Ze swojej strony gorąco polecam.

Ocena: 7/10.

czwartek, 21 listopada 2013

Recenzja książki "Między niebem a ziemią".


Tytuł: Między niebem a ziemią
Tytuł oryginału: The barn dance
Seria: -
Autor: James F. Twyman
Tłumaczenie: Ewa Androsiuk-Kotarska
Wydawnictwo: Illuminatio
Liczba stron: 244
Data wydania: (rok wydania) 2011










"Nic nigdy tak naprawdę nie umiera"


Między niebem a ziemią to historia prawdziwa, wydarzenia są oparte na faktach. Powstała dzięki doświadczeniom autora - Jamesa F. Twymana. Linda naprawdę żyła, umarła, a jej mąż nie pogodził się z tą stratą. Naprawdę mieli córkę, Angelę, rozwiedli się, choć on nadal ją kochał.
James F. Twyman to autor New York Timesa. Dotychczas napisał piętnaście powieści, w tym znany Sekret kodu Mojżesza oraz The Proof. Zajmuje się również reżyserowaniem i muzyką. Założył organizację The Seminary of Spiritual Peacemaking, która wyświęciła już ponad pięciuset duchownych. Mieszka w Portland.

"Miłość jest jedyną wartością, którą nosimy w sobie cały czas, i ją właśnie zabieramy do każdego świata, do którego przechodzimy"

Miłością Jamesa Twymana była Linda. Słodka, piękna Linda. Nieważne, że rozstali się kilkanaście lat temu. Nieważne, że ich związek przestał istnieć. Nieważne, że dzieliło ich wiele kilometrów. On nadal ją kochał. Aż pewnego dnia została mu odebrana.
Linda Twyman została zamordowana 27 listopada 2005 roku, we własnym mieszkaniu, przez dwóch nieznanych napastników. Ot, wyszła tylko na chwilkę, by zapalić papierosa. Właśnie wtedy ktoś ją zaatakował, zasłonił usta, żeby nie mogła krzyczeć i dzięki ostrzu brutalnie pozbawił życia. Nie wiadomo, kto to był. Nie wiadomo, czego szukał. Nie wiadomo, dlaczego to właśnie Linda stała się jego ofiarą. Zagadka morderstwa jest nie do rozwikłania. Policja nie poczynia niemal żadnych postępów. Właśnie z tym nie może się pogodzić James.
Po prawie czterech latach milczenia i cierpienia były mąż zamordowanej nadal nie może pogodzić się ze stratą ukochanej. Wie, że musi również chronić swoją córkę, Angelę. Ale nie może sobie z tym wszystkim poradzić. Po prostu nie może. Wiedziony serią przedziwnych snów oraz wizji wyrusza w podróż ku nieznanemu. Nie wiedzieć czemu trafia na miejsce, w którym kiedyś omal nie zginął. Urwisko. Próbuje je zbadać, odkryć jego tajemnicę. Schodzi z dół zbocza, szuka... nie wiadomo czego. Wie, że to miejsce go wzywa. Nie może jednak odnaleźć drogi powrotnej. Trafia na tajemniczego Richarda, który zaprowadza go do pewnej niepozornej stodoły, w której, w tłumie ludzi, czeka na niego Linda. Cała i zdrowa.

"Wszechświat [...] ma wiele tajemnic, których ludzki rozum nigdy nie ogarnie. Można za to pojąć je sercem"

Wielką magią jest miłość, nieprawdaż? Poteżną. Odebranie miłości odbiera zarazem cząstkę duszy, kawałek serca, przywołuje bolesne wspomnienia, wyciska łzy, a w zamian daje jedynie poczucie beznadziejności i bezradności. Sama nie wiem, czy poradziłabym sobie, gdyby życie zabrało mi kogoś, kogo kocham. Gdyby potraktowało najdroższą mi osobę tak brutalnym końcem. Załamałabym się, gdybym dostała informację, że osobie, z którą rozmawiałam zaledwie kilka godzin temu poderżnięto gardło. Nie dałabym sobie rady. Nie mam pojęcia, czy próbowałabym ratować swoje życie, tak jak zrobił to autor. Już wiem, co było jego ostatnią deską ratunku: miłość. Szukał Lindy wszędzie, widział ją i wierzył, że jej duch nad nim stoi. Że chroni go przed obłędem, przed wykluczeniem rzeczywistości.
Miłość jest źródłem życia. A ta książka uświadamia, że ona nigdy nie umiera.

Ciężko wyobrazić sobie, że ta historia może okazać się prawdziwa. Że James F. Twyman naprawdę spotkał Lindę po jej śmierci, rozmawiał z nią, miał jeszcze jedną szansę. Sam autor wspomina na wstępie, że prawda może być czymś niewyobrażalnym, wręcz absurdalnym. I że sami musimy zdecydować, w co chcemy wierzyć. Daje nam wybór: moglibyśmy przecież rzucić tę książkę w kąt i zapomnieć o niej, prawda? Ludzie wrażliwi, którzy kochają i chcą być kochani jednak zastanowią się trochę dłużej nad powodem, dlaczego rzeczywiście powstała. Jakie przesłanie ze sobą niesie. I docenią to.

Ogromnym minusem powieści jest jednak nieco sztywny styl pisania Twymana. W książce brakuje pożądanych emocji, przez co powieść bardzo wiele traci. Nie widać w niej tej nadziei, bezgranicznego szczęścia... Język jest zbyt surowy, dialogi zbyt sztuczne, nienaturalne. To psuje magiczny klimat całej książki. Z przykrością stwierdzam, że pod tym względem książka mnie zawiodła. Styl pisania Twymana jest prosty, ale szary. Gdyby autor ubarwił nieco, dopracował język, byłoby o wiele lepiej.
I bohaterowie mogą wydawać się trochę nijacy. Przykro mi, ale taka jest prawda.

Między niebem a ziemią to ciekawa, nieco inna od wszystkich powieść, niosąca ze sobą wielką prawdę. Czy polecam? Tak, według mnie warto zapoznać się z tą powieścią, choćby po to, aby odnaleźć tę wiarę, nadzieję ukrytą w głębi serca. Nie jest to bynajmniej lektura wybitna, ale dobra, przyjemna, idealna na jeden czy dwa ulewne wieczory. Będę ją miło wspominać.
I patrzeć na świat trochę inaczej.

Ocena: 6/10.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę".