Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rachel Caine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rachel Caine. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 kwietnia 2013

Recenzja książki "Wampiry z Morganville" (Księga 1).

No cóż, nie dam wam spokoju. Przeczytałam kolejną książkę.


Tytuł: "Wampiry z Morganville (Księga 1)
Przeklęty dom
Bal umarłych dziewczyn"
Autor: Rachel Caine
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 512

Kilka słów ode mnie:

Nie miałam pojęcia, czego się po tej książce spodziewać. Po kilku pierwszych stronach zaczęłam miewać złe intencje. A jednak, co mnie samą zaskoczyło, w Morganville mi się podobało. Ta książka, szczerze mówiąc, mnie nie wciągnęła, ale były momenty, w których zaczynałam czytać... i nie mogłam przestać.

Pomysł:

Pomysł był... niezły. I nie znalazłam innego słowa, które określało by pomysł na "Wampiry".
Więc może przejdźmy dalej. Początek był nudnawy, Monica wkurzająca, tak więc... A potem wszystko się zaczęło.
Jednak denerwowały mnie wręcz zboczone fragmenty książki, które, niestety, pojawiały się często. Raz miałam ochotę nawet zwymiotować.

Styl pisania:

Hmmm... najsłabsze ogniwo tej książki. Niektóre teksty Monici sprawiały, że miałam ochotę odłożyć tę książkę i zapomnieć o niej. Tak samo z namiętnym powtarzaniem słowa "wow", zwłaszcza w pierwszej części. Ugh, jak widziałam "wow", myślałam, że dam ocenę "1/10".
I wyrażenia "kretynko", "debilko"... brak mi słów...
I te "wampy", które miały być chyba zdrobnieniami od słowa "wampiry".

Postacie:

Główna bohaterka (zwłaszcza na początku) była niezwykle irytująca. Autorka mówi, że Claire jest wyjątkowo bystra... a czasami wydawała się przygłupia.
Jednakże inne postacie były interesujące. Polubiłam Michaela, Sama, Amelię, Eve... Dużo ich było, co jest plusem, bo rzadko się zdarza, bym polubiła taką ilość bohaterów.
Tak więc, postacie na plus. Mimo wszystko.

Okładka, tytuł, opis z tyłu:

Okładka - mhym, ładna. Tylko się boki zaginały, chociaż nie mogę za to winić książki.
Tytuł - "Wampiry z Morganville". Szczerze mówiąc, mam problem z ocenieniem tej nazwy. "Przeklęty dom" - z tym też, niby prosta nazwa, chociaż...
"Bal umarłych dziewczyn" - chyba każdy się ze mną zgodzi, że brzmi to zdecydowanie ciekawiej od wyżej wymienionych tytułów. I ten tytuł mi się spodobał.
Opis z tyłu - zachęcający? Nie jestem pewna. Ale nie wiem.
Jeśli chodzi o opis z tyłu, to cytując Sokratesa... "Wiem, że nic nie wiem."

Ocena: 6,5/10.