Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata Musierowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Małgorzata Musierowicz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Recenzja książki "McDusia".

Och, pomysły na te wstępy mi się kończą. A więc zacznę tradycyjnym "przeczytałam kolejną książkę".


Tytuł: "McDusia"
Autor: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 296

Kilka słów ode mnie:

Książkę dostałam na urodziny (które miałam w październiku, a dostałam w grudniu) i szczerze mówiąc, nie wiedziałam, czy wolałabym dostać inną, czy nie. Z panią Musierowicz i z Jeżycjadą jest to moje pierwsze spotkanie. Nie mam pojęcia, czy kiedyś przeczytam poprzednie części tej serii, może, może. Ale na pewno przeczytam coś jeszcze pani Musierowicz.

Pomysł:

Gdybym miała oceniać pomysł, lepiej by było, bym czytała całą serię. No cóż, zaczęłam dziewiętnastą część i muszę jakoś ocenić ten pomysł.
Książka przedstawia (nie)zwykłe życie (nie)zwykłej rodziny. Według mnie każdy mógłby sobie napisać coś takiego. A jednak "McDusia" wyróżnia się na tle innych. To mi się w niej najbardziej podoba.
Sytuacje w tej książce mogłyby przydarzyć się każdemu. A jednak nie przytafiają się nikomu. To jest według mnie niesamowite, i to najbardziej lubię w takich prostych, zwyczajnych książkach.

Styl pisania:

Styl pisania mi się podobał. Autorka mogła pozwolić sobie na "he, he" czy "!!!" i wcale mi to nie przeszkadzało. Może dlatego, że w "McDusi" przytrafiało się to rzadko. W książce jest wiele wypowiedzi (które powinny być cenionymi cytatami), które należy przemyśleć, zastanowić się nad sensem słów i to również bardzo mi się podobało.
Świetne rozmowy, według mnie. Zwłaszcza kiedy Ignaś rozmawiał z Magdusią i Łusia po prostu... mówiła. Dla mnie bardzo dojrzały język.

Postacie:

Kolejny plus (chyba jestem dla tej książki za dobra). Świetne, (nie)zwykłe postacie. No cóż, one po prostu, tak jak cała książka, były (nie)zwykłe.
Polubiłam bardzo dużo postaci, zwłaszcza, że większość z nich uwielbiała czytać. Magdusię, czyli żartobliwie  McDusię lub McDonaldusię, też polubiłam. Mimo wszystko, polubiłam ją, chociaż niektórych mogłaby irytować.
I jak się tak zastanawiam, to chyba nie ma w tej książce postaci, której bym nie polubiła.

Okładka, tytuł, opis z tyłu:

Okładka była (nie)zwykła :) Niby prosta, ale skomplikowana. Jak patrzyłam na okładkę (przed przeczytaniem książki) to widziałam tylko te klucze, które wprowadzały ten tajemniczy nastrój.
Tytuł - och, ciekawy tytuł. Oryginalny, według mnie.
Opis z tyłu - ----- (książka nie zawiera "opisu z tyłu").

Ocena: 7/10 (a co tam, zaszaleję, pomiędzy 7,5/10).