czwartek, 15 stycznia 2015

Recenzja "Nowej Ziemi".


Tytuł: Nowa Ziemia
Tytuł oryginału: Pure
Seria: Świat po Wybuchu (tom 1)
Autor: Julianna Baggott
Tłumaczenie: Janusz Maćczak
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 472
Data wydania: 9 maja 2012











"Ujęła motyla i podniosła go w górę; jego zakurzone delikatne skrzydła prześwietliło białe światło lampy. [...]
- Wysiłek, jaki włożyłam w ich tworzenie, teraz wydaje mi się stratą czasu. Nawet nie potrafią fruwać. Kiedy się je nakręci, tylko machają skrzydłami i nic więcej.
- Może po prostu dotychczas nie miały dokąd polecieć"


Julianna Baggott, znana również jako Bridget Asher, to amerykańska pisarka, autorka wielu powieści obyczajowych, książek dla dzieci i trzech tomików poezji. W Polsce ukazało się tylko kilka książek jej autorstwa, pierwsza to Kwiaty od Artiego. Seria Świat po wybuchu to jej najsławniejsze dzieło.

"Wolę prawdę od szczęścia"

Świat po Wybuchu.
Nielicznym udało się przeżyć Wybuch bez najmniejszego zadrapania. Schronili się oni w Kopule, sterylnym miejscu, w którym przyglądają się mieszkańcom świata za. Żyją jak dawniej - zakładają rodziny, uczą się, zdobywają posady. Mają wszystko - jedzenie, lekarstwa, zaawansowaną technologię. Patridge'owi jednak coś zabrano. Od czasu Wybuchu nie widział swojej matki, która ponoć nie żyje. On przeczuwa jednak, że jest inaczej i zamierza ją odszukać. Musi jednak wyjść poza Kopułę.
Pressia żyje w zrujnowanym świecie pokrytym popiołem. Jest jedną z niewielu, którym udało się przetrwać. Żyje wraz z chorym dziadkiem, któremu w szyi utkwił elektryczny wiatraczek i próbuje uchronić się przed poborem do militarnej organizacji, OPR. Wie jednak, że nie uda jej się przetrwać zbyt długo. Nie w niebezpiecznym świecie pełnym zmutowanych, stopionych ze zwierzętami, ziemią, różnymi przedmiotami czy nawet sobą wynaturzonych istot.

"Przeszłość przeminęła i byłoby nietaktem ją przywoływać"

W pewnym momencie już cię nie obchodzi, że język ci nie odpowiada, że styl autorki ci się nie podoba. Nie obchodzi cię. Po prostu chcesz wiedzieć, co będzie dalej.
Tym jednym zdaniem mogę opisać całą tę książkę. Napięcie, zwroty akcji, niesamowita fabuła, pomysł. Wszystko doskonale przemyślane. I aż boję się pomyśleć, co stanie się w drugim czy w trzecim tomie tej historii. Chcę już czytać. Po prostu chcę więcej, chcę tej historii, dalszego ciągu.

Pressia, która zamiast dłoni ma głowę lalki. Bradwell, któremu w plecach utkwiły ptaki. El Capitan, który na plecach nosi zrośniętego z nim brata. To samo w sobie jest czymś niesamowitym. I choć, jak wiadomo, wszystkie mutacje i stopienia są dość przesadzone, to wizja takiego świata jest czymś niezwykłym i... przerażającym. Unoszący się wokół popiół, szkielety domów, ludzie bez żadnych  pamiątek, wspomnień, najmniejszych ułamków dawnego życia. Kiedy wszystko wokół ciebie się wali, kiedy twoi bliscy umierają.

Bardzo ciekawe jest dla mnie ukazanie przemiany psychicznej osób, które zmieniły się w trakcie Wybuchu oraz osób, które opuściły Kopułę i po raz pierwszy ujrzały świat pokryty popiołem. Dla Pressi jej blizny oraz głowa lalki były czymś bardzo wstydliwym i złym. Dla Bradwella znaczyły one coś więcej. A El Capitan nienawidził i kochał nawzajem swego brata, nieraz chciał zabić tę ludzką powłokę stopioną z jego plecami, choć wiedział, że wtedy zabiłby również siebie.
I oczywiście, obok El Capitana, najlepsza postać tej książki - Lyda, która jest dla mnie naprawdę niesamowicie wykreowaną bohaterką. Jej historia, to, co przeszła, to coś, co sprawia, że kocham tę opowieść.

Coś pięknego. Niezwykle zręcznie pokazana wizja przyszłego świata, który sami możemy zniszczyć. Książka o wolności, samotności, walce, chorej ambicji i ludzkim okrucieństwie. Książka o wielkim cierpieniu i bliznach, których nie sposób się pozbyć. Książka, która uzależnia. I zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę nic ważnego się nie wydarzyło. Że prawdziwa historia przede mną. To dopiero początek.

Ocena: 8/10.

wtorek, 23 grudnia 2014

Recenzja "Shirley".


Tytuł: Shirley
Tytuł oryginału: Shirley
Seria: -
Autor: Charlotte Brontë
Tłumaczenie: Magdalena Hume
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 640
Data wydania: 16 września 2011











"- Moja droga, życie to złudzienie.
- Ale nie miłość! Miłość jest prawdziwa"


Siostry Brontë to ikony literatury angielskiej. Ich dzieła przeszły do historii. Przez lata siostry ukrywały się pod pseudonimami. Autorką Shirley jest najstarsza z nich, Charlotte. W ciągu swojego życia wydała trzy powieści - Jane Eyre, Shirley oraz Villette. Jej pierwszy utwór, Profesor, został wydany już po jej śmierci. Charlotte zostawiła po sobie również cztery niedokończone opowieści.

"Wierzę, że zdolność do bycia szczęśliwym leży w nas samych"


Wśród wrzosowisk pólnocnej Anglii Robert Moore doczekuje się zamachu na własne życie. Jest młodym, przedsiębiorczym właścicielem fabryki, do której sprowadził ostatnio nowoczesne maszyny. Ludność Briarfield nie zgodziła się jednak na to, by maszyny pracowały zamiast ludzi, którzy ostatecznie pozostaliby bez możliwości zarobienia choć odrobiny pieniędzy. Moore jest zmuszony ratować podupającą działalność i rozważa poślubienie zamożnej Shirley Keeldar, która niedawno powróciła do swojej posiadłości, Fieldhead. Jego serce należy jednak do nieśmiałej Caroline, która żyje w zależności od swojego surowego stryja. Shirley natomiast jest zakochana w kimś, kto nigdy nie ośmieliłby się wyznać jej swą miłość. Jest on bowiem świadom dzielącej ich przepaści majątkowej.

"Ludzkie serce potrafi wiele ścierpieć. Potrafi pomieścić w sobie więcej łez, niż ocean mieści w sobie wody. Nigdy nie wiemy, jak głębokie - jak szerokie jest nasze serce, póki nieszczęście nie napędzi nad nie chmur i nie zacznie na nie spływać czarny deszcz"


Po raz kolejny obcuję z twórczością sióstr Brontë. I muszę przyznać, że dzięki nim coraz bardziej podoba mi się ten gatunek literacki, ten specyficzny klimat i niepowtarzalny styl. Poruszane przez Charlotte trudne tematy i to, co przekazuje nam kolejny raz - miłość przezwycięży wszystko, miłość jest wolna. Historie, które nie dają o sobie zapomnieć, które są tak piękne, tak dopracowane i napisane w mistrzowskim stylu.

Bohaterowie, obok postaci żyjących na Wichrowych Wzgórzach, to moje ulubione osobowości stworzone przez siostry. Tak prawdziwi, barwni i głębocy. Pokochałam ich, te drobnostki, które czyniły ich prawdziwymi, słowa, które nadawały im charakteru, czyny, które znaczyły tak dużo. Wierzyłam w nich. Wierzyłam, że to musi się dla nich tak skończyć.

Shirley chodziła za mną przed dobre pół roku. To była książka, której nie umiałam skończyć. Czytałam, czytałam, ale nie mogłam dotrzeć do końca. Może to była za ciężka lektura w chwilach, w których potrzebowałam czegoś lekkiego. Może zbyt mocno związałam się z Shirley i Caroline. Wiem tylko, że gdy skończyłam Shirley, coś się we mnie zmieniło. Brakuje mi tej historii.

Podsumowując, Shirley znalazła u mnie uznanie. Zapamiętam ją jako opowieść o nieprzemijających uczuciach i wielkim poświęceniu. Nauczyła mnie ona, że zawsze jest jakieś wyjście, że trzeba wierzyć, a wszystko będzie dobrze. Odbieram tę książkę niezwykle osobiście i znaczy ona dla mnie naprawdę wiele.

Sądzę, że Shirley nigdy nie zginie. Ta powieść jest ponadczasowa.

Ocena: 7/10.

Wesołych Świąt! :)