czwartek, 12 marca 2015

Moi ulubieni autorzy.

Każdy ma swoich ulubionych autorów. Każdy ma kogoś, na kogo nową powieść czeka i jest jej ciekawy. Każdy ma kogoś, kogo twórczość mógłby przyswajać raz za razem.
Postanowiłam w tym poście wyróżnić kilku autorów, dzięki którym polubiłam czytanie/nowe gatunki lub których książki po prostu wzbudzają we mnie wiele emocji i chętnie do nich wracam. Kolejność jest przypadkowa.


Carol Rifka Brunt

Podziwiam tę autorkę za jej jedyną powieść. Najlepsze, najbardziej poruszające Powiedz wilkom, że jestem w domu. Pióro tej autorki sprawiło, że pękło mi serce. Brunt potrafiła stworzyć rzeczywiste osoby, których nigdy nie będę potrafiła nazwać "postaciami książki".


Markus Zusak

Złodziejka książek oraz Posłaniec. Mistrzostwo. Podziwiam Zusaka za to, że potrafił napisać dwie zupełne inne książki dwoma zupełnie innymi stylami... i wyszło mu to równie dobrze. Obie powieści są piękne i niezwykłe.

Katarzyna Mlek

Przeczytałam tylko jedną książkę tej autorki - Zapomnij patrząc na słońce - ale to właśnie ona podbiła moje serce. Ta powieść jest po prostu wspaniała, choć brutalna, okrutna, chora. Ale to właśnie czyni ją prawdziwszą. Nigdy nie zapomnę emocji towarzyszących mi przy czytaniu Zapomnij..., emocji, które zostały ze mną na długo po przeczytaniu i które nadal gdzieś czają się w moim sercu.



Stephen King

Nikogo chyba nie dziwi, że Mistrz Horroru zagościł na mojej liście. I choć przeczytałam zaledwie kilka powieści Kinga, mogę śmiało stwierdzić, że uwielbiam jego styl i klimat jego książek. Jestem pełna podziwu za Misery, za Wielki Marsz chylę czoła, a to tak naprawdę początek mojej przygody z piórem Kinga...


Jack London

Biały Kieł był jedną z pierwszych książek, jakie przeczytałam w życiu. Pierwszą, która sprawiła, że się wzruszyłam, że się śmiałam, że chciałam czytać dalej. I choć przeczytałam tylko jedną powieść tego autora, za bardzo kocham Białego Kła, żeby nie umieścić Jacka Londona na liście moich ulubionych autorów. Ta książka jest przepiękna.


Charlotte & Anne & Emily Brontë

Posiadam już sporą kolekcję książek sióstr Brontë i przyznaję, że uwielbiam ten stary, piękny styl. Każda książka napisana przez siostry to perełka wypracowana do ostatniego szczegółu. Wichrowe Wzgórza to mój faworyt, choć wszystkie inne powieści sióstr kocham równie mocno.

A jacy są wasi ulubieni autorzy? :)


**

Przepraszam za nieobecność, ale ostatnie dni były dla mnie wyjątkowo trudne. Postaram się w najbliższym czasie napisać jakąś recenzję.


sobota, 28 lutego 2015

"Oskar i Pani Róża" (rec. 96)


Tytuł: Oskar i pani Róża
Tytuł oryginału: Oscar et la dame Rose
Seria: -
Autor: Éric-Emmanuel Schmitt
Tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 88
Data wydania: 7 listopada 2011











"Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy"

Éric-Emmanuel Schmitt jest francuskim dramaturgiem, eseistą, powieściopisarzem, z wykształcenia filozofem. Swoją pierwszą powieść napisał w wieku jedenastu lat. Jest znany głównie jako twórca teatralny. Oskar i pani Róża to jedna z jego najbardziej znanych i cenionych powieści.

"Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera"

Oskar to dziesięcioletni chłopczyk chory na raka. Od jakiegoś czasu mieszka w szpitalu. Przyjaźni się tam z wolontariuszką, którą nazywa ciocią Różą. Kobieta ma za sobą karierę zapaśniczki i wiele ciekawych i zabawnych historii. Pewnego dnia Oskar dowiaduje się, że zostało mu tylko dwanaście dni życia. W ciągu nich próbuje przeżyć wszystkie lata, których już nie otrzyma.

"Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jakbyśmy byli nieśmiertelni"

Króciutka opowieść, która przypomina, że wszyscy przeminiemy, że wszyscy zostajemy tu tylko na chwilę. Że warto wykorzystać każdy dzień, który mamy. Że warto oglądać świat, widząc go niby po raz pierwszy. Że wszyscy kiedyś umrzemy, ale nie powinniśmy się tak tym przejmować, tylko zrobić wszystko, żeby przeżyć nasze życie tak jak należy.

O chłopcu, który jednego dnia stawał się starszy o dziesięć lat, o wierze w Boga, któremu Oskar na początku nie ufał, lecz powoli odkrywał go w każdym swoim liście. O miłości, przemijaniu, wybaczaniu i umieraniu. W tej książce jest wiele mądrości, wiele prawdy zamkniętej w osiemdziesięciu stronach pięknej, uniwersalnej, ponadczasowej historii.

Ta książka jest króciutka, napisana dziecięcymi, krótkimi zdaniami. Czyta się ją przez chwilę, jakby była tylko krótką myślą, snem. Ale zostaje na długo.
Czuję się dziwnie, jakbym wcale nie przeczytała tej książki. Ona jakby tylko przemknęła obok mnie. Zaczęłam czytać, minęła minuta i już skończyłam. Ale podczas tej minuty zrozumiałam.

Ta recenzja będzie równie krótka jak ta książka. Czytajcie Oskara i panią Różę, jeśli chcecie. Warto.

Ocena: 8/10.